obnażę przed tobą swoja meandrującą dusze.

Zaklęta w czasie chwila i ja, ja ociekające słońcem i wyuzdaniem. Rozgrzana, rozczochrana i nieodgadniona. Ta chwila to magia, niebezpiecznie szczęśliwa i zagadkowa niczym ja, wypełniona kofeiną dzisiejszego dnia, nadzieją wczorajszego i alkoholem jutrzejszego. Zauroczona jesienią, niepewnością i deszczem, wypluwam poranną rosę i wieczorną mgłę. Uśmiecham się słońcem i wiatrem, odganiając przy tym chmury znad twojej głowy, pozbywając się wszystkiego z twoich myśli. Nie przyszłam po miłość, jestem tu aby prosić o szczęście bo przecież rozumiemy się jak dzieci, pragniemy niczym dorośli, umieramy niczym miłość, a mamy przecież tak niewiele czasu.









Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Obserwatorzy