Umieralnia

Przyszła jesień. przygnębiająca, ponura, niepewna siebie. zgryzła kolor naszej skóry połyskującej jeszcze niedawno w letnim słońcu.
Przyszła jesień. już nikogo nie zdziwią łzy, bo przecież jesień to pora do płaczu. jesienią można płakać, jesienią nikt nie zapyta "dlaczego?", bo ona jest od tego żeby płakać.
Przyszła jesień. zimny deszcz zmyje z twarzy resztki wspomnień, wiatr rozwieje myśli kołaczące się po głowie i wykrzykujące słowa, obrazy i zapachy.
Przyszła jesień. nie byłam przygotowana na to, że razem z nią pojawisz się i ty. ubrany w czerwień moich myśli i żółć moich słów. pachnący mokrą ziemią i mgłą, z rosą na rzęsach i szronem na zaróżowionych policzkach. z drobinkami śniegu na dłoniach, stopach i włosach. nie byłam na to przygotowana naprawdę. zakopuję się w liściach i ziemi. umarłam tylko po to żeby się przed tobą bronić, przed tobą i przed niezdecydowaną jesienią. stworzyłam sobie swoją własną Umieralnie.

1 komentarz:

  1. mnie osobiście jesień wydawała się całkiem pewna siebie, a nawet arogancka, kiedy dziś rano budziła mnie bębniąc deszczem w okno ;-)

    OdpowiedzUsuń

Obserwatorzy