Na chuj mi kurwa twoje kwiaty..

wygrzebie łyżeczką do kawy twoje oczy, rozbije ci głowę i palcami zacznę wyrywać mózg, wyrywać z niego myśli o mnie. obetnę ci język żebyś nigdy już nie poczuł mojego smaku, zaszyje zszywaczem usta, ponieważ nie chcę aby w kółko powtarzały moje imię, moje słowa, nie powiesz mi nigdy więcej tego co tak zabawnie powtarzałeś każdego wieczoru. porażę twoje zmysły, poleje cie alkoholem aby każda rana skwierczała nieprzyzwoicie, aby bolało jeszcze bardziej. umarłeś. dobrze, że zrobiłeś to w niedzielę wieczorem, gdybyś umarł rano, całą niedzielę musiałabym siedzieć sama. dobrze się stało dla ciebie i dla mnie. chociaż nigdy nie dowiemy się jak było naprawdę, nigdy przecież nie powiedzieliśmy sobie tego wprost.









Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Obserwatorzy