Wiem, że masz ulubione wspomnienie, które mimowolnie przyprawia cie o gęsią  skórkę i sprawia, że kąciki ust sięgają niemalże nieba. Mówisz mi o tym za każdym razem gdy mam zły dzień.
Ja też mam na tyle ubarwione życie, że wspomnień mam niezliczoną ilość. Większość z nich niestety widzę jak przez mgłę i nie jest to spowodowane przewlekła chorobą głowy uniemożliwiającą zapamiętywanie, lecz stanem euforii i ekstazy, w którym prawdopodobnie się znajdowałam. Te ulotne chwile pobudzały każdy hormon, sprawiały, że nie mogłam się skupić, że czułam jak gdyby moja dusza oderwała się od ciała i szybowała gdzieś wysoko nade mną.
Też pamiętam ten dzień i wiele innych dni choć łatwiej mi jest przypomnieć sobie osoby. które wprawiły mnie w taki stan.O wiele lepiej od słów pamiętam ciepłe i miękkie wargi, które je wypowiadały, o wiele lepiej od gestów pamiętam cienką skórę i delikatny dotyk dłoni, pod którym zazwyczaj cała drżałam. Pamiętam oczy czasem pochmurne i pełne łez, a czasem roześmiane źrenice.
Niegdyś naprawdę niewiele osób doprowadzało mnie do takiego stanu, a teraz, teraz praktycznie każdy sprawia, że nie wiem jak się zachować i co powiedzieć. I boje się tego, boję się że każda osoba może mieć w posiadaniu moje uczucia, manipulować nimi i dostosowywać mnie do siebie. Jestem przerażona gdy zdaje sobie sprawę jak niewiele mieć będę przejrzystych wspomnień.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Obserwatorzy