Mam tak wiele do powiedzenia, ale nie mogę zebrać myśli. Nie widzę od pewnego czasu koloru żadnego z wypowiadanych słów.
Coś dziwnego dzieje się w mojej głowie, coś czego nie rozumiem i podejrzewam, że inni też nie rozumieją. Dlatego bardzo często rodzi się we mnie poczucie samotności mimo, że otacza mnie tak wielu ludzi. Wewnętrznej samotności, która kuli się w kącie mojego umysłu i szlocha zagłuszając słowa i myśli innych osób.
Nie umiem przez nią wyrazić tego co czuję. Duszę się od środka, umieram i gniję. Jestem, bezsilna, a to takie żałosne.

1 komentarz:

Obserwatorzy