kiedyś byłam w innym miejscu, byłam tam gdzie zaczyna się zima, zamknęłam się w pustej bańce ze szkła. tam śnieg nigdy nie przestawał padać, w tym innym miejscu nie przestawał. i rozbijał się o szkło, o tą szklaną powierzchnie, osiadał na niej na chwilę bo po paru sekundach zniknąć.
no tak, nie mogłam zbyt długo zwlekać, musiałam ten śnieg wpuścić do siebie.
tylko czekałam aż zimno przeniknie mnie na wskroś, zapuka do serca. odliczałam tylko chwilę, było ich kilka.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz