nie ma złych mocy, nie ma ich we mnie.

Kiedyś...
To było kilka lat temu ...pękło mi serce, z żalu i ze smutku, pewnie głównie ze smutku .Nie pozbierałam się tak szybko jakbym tego chciała. Kawałki siebie zostawiałam w różnych miejscach, w na prawdę wielu miejscach. do teraz tego serca nie zostało zbyt wiele. zapełniało się ono i zapełniało, aż pewnego dnia ponownie pękło tym razem z nadmiaru toksyczności, rozdrażnienia i próżności, karmiłam się tym wszystkim przez kilka dobrych?! lat. Czuję, że jestem pusta, że nadszedł moment, w którym muszę się od siebie samej uwolnić od moich heroicznych myśli, że mogę wszystko. Wbrew pozorom to nie takie proste.
Jestem tak zdezorientowana, że nie wiem co jest dla mnie dobre, a co nie. Nie rozróżniam już tych pojęć.
Świat jest dla mnie obojętny.








Przeprowadzam się na chmurę coś na kształt tej którą wydmuchujesz.

kiedyś byłam w innym miejscu, byłam tam gdzie zaczyna się zima, zamknęłam się w pustej bańce ze szkła. tam śnieg nigdy nie przestawał padać, w tym innym miejscu nie przestawał. i rozbijał się o szkło, o tą szklaną powierzchnie, osiadał na niej na chwilę bo po paru sekundach zniknąć.
no tak, nie mogłam zbyt długo zwlekać, musiałam ten śnieg wpuścić do siebie.
tylko czekałam aż zimno przeniknie mnie na wskroś, zapuka do serca. odliczałam tylko chwilę, było ich kilka.










hakuna matata, bitches!

roztrzęsione usta przesuwają się po twoim bladym ramieniu.
drgające opuszki palców badają każdy centymetr twojego ciała.
powieki staram się zamykać jak najciszej, aby nie zepsuć tej chwili.
boję się, że gdy przełknę głośniej ślinę czar zniknie.
pocieram palcami o twoje palce, aby naelektryzować nas miłością.
w końcu uśmiechasz się do mnie w ten sposób.
jest tak dobrze.

przynosisz mi słońce każdego poranka, a na wieczór rozświetlasz gwiazdami drogę.
i już niczego się nie boję, bo jesteś przy mnie, zawsze.
uczyń mnie szczęśliwą, nie oszukuj mnie zbyt często.
nie zazdrość, bądź przy mnie i ufaj.
najczęściej.











Obserwatorzy