boisz się?

zbudź się, tylko zły sen.
świat się nie zmienił, to tylko ty potrzebujesz kalejdoskopu zmian.

jesteś samotny?

może kup sobie psa i nazwij go ŻYCIE. kochaj go ponad wszystko, dbaj o niego, skoro swojego życia docenić nie umiesz.

jesteś smutny?

spotkaj się z kimś, opowiedz jak bawisz się z ŻYCIEM. tyko nie zdradzaj, że nie chodzi o twoje. wszystko zepsujesz.
powiedz jak bardzo ŻYCIE kochasz.

albo nie.

udaj się na bezludną wyspę, jesteś przecież samolubnym człowiekiem, wiesz.. tak będzie w porządku wobec wszystkich.

kochałeś?

użyj morfiny na złamane serce. mniej uzależnia niż miłość, wiesz mi, później mniej boli.
morfina uleczy cię z niesprawiedliwości. może delikatnie zranić, ale poczujesz tylko maleńkie ukłucie, to nie boli.

ten żar w twoich żyłach i sercu będzie jak zakochanie, lubisz miłość?

tak? czemu? nie lepiej być szczęśliwym.



















nie ma złych mocy, nie ma ich we mnie.

Kiedyś...
To było kilka lat temu ...pękło mi serce, z żalu i ze smutku, pewnie głównie ze smutku .Nie pozbierałam się tak szybko jakbym tego chciała. Kawałki siebie zostawiałam w różnych miejscach, w na prawdę wielu miejscach. do teraz tego serca nie zostało zbyt wiele. zapełniało się ono i zapełniało, aż pewnego dnia ponownie pękło tym razem z nadmiaru toksyczności, rozdrażnienia i próżności, karmiłam się tym wszystkim przez kilka dobrych?! lat. Czuję, że jestem pusta, że nadszedł moment, w którym muszę się od siebie samej uwolnić od moich heroicznych myśli, że mogę wszystko. Wbrew pozorom to nie takie proste.
Jestem tak zdezorientowana, że nie wiem co jest dla mnie dobre, a co nie. Nie rozróżniam już tych pojęć.
Świat jest dla mnie obojętny.








Przeprowadzam się na chmurę coś na kształt tej którą wydmuchujesz.

kiedyś byłam w innym miejscu, byłam tam gdzie zaczyna się zima, zamknęłam się w pustej bańce ze szkła. tam śnieg nigdy nie przestawał padać, w tym innym miejscu nie przestawał. i rozbijał się o szkło, o tą szklaną powierzchnie, osiadał na niej na chwilę bo po paru sekundach zniknąć.
no tak, nie mogłam zbyt długo zwlekać, musiałam ten śnieg wpuścić do siebie.
tylko czekałam aż zimno przeniknie mnie na wskroś, zapuka do serca. odliczałam tylko chwilę, było ich kilka.










hakuna matata, bitches!

roztrzęsione usta przesuwają się po twoim bladym ramieniu.
drgające opuszki palców badają każdy centymetr twojego ciała.
powieki staram się zamykać jak najciszej, aby nie zepsuć tej chwili.
boję się, że gdy przełknę głośniej ślinę czar zniknie.
pocieram palcami o twoje palce, aby naelektryzować nas miłością.
w końcu uśmiechasz się do mnie w ten sposób.
jest tak dobrze.

przynosisz mi słońce każdego poranka, a na wieczór rozświetlasz gwiazdami drogę.
i już niczego się nie boję, bo jesteś przy mnie, zawsze.
uczyń mnie szczęśliwą, nie oszukuj mnie zbyt często.
nie zazdrość, bądź przy mnie i ufaj.
najczęściej.











today is a good day

mam czystą, niezapisaną przez nikogo kartkę papieru. prawie tak czystą jak mój umysł przy kolejnym przyznanym mi przez ciebie poranku.
od kilku godzin na tej kartce nie pojawiło się zupełnie nic, nic na niej nie ma, żadnych słów, choć próbuje spisać tak WAŻNE słowa, może nawet najważniejsze. nie chcą się one przecisnąć przez moje chłodne palce.
to śmieszne.
ale mam podobnie zawsze, gdy próbuję je komuś ofiarować, powiedzieć. moje usta nie otwierają się, gdy chce coś ważnego wykrzyczeć, gdy chcę cię o coś poprosić.
czy to takie trudne?
czy po prostu nie chce cię o nic prosić bo za dużo razy się zawiodłam, przepraszam, nie tylko ja się zawiodłam. tak wielu ludzi cię nie rozumie.
a ty?
rozumiesz coś z tego?
widzisz pustą kartkę papieru, widzisz mój tak samo pusty umysł, zawsze kiedy chcę z tobą porozmawiać, posłuchać co mówisz, o ile mówisz.
tyle od ciebie chce.
posłuchaj!












hope

wyobraź sobie niewyobrażalnie.

zamknij oczy i powiedz mi co widzisz? czy tylko ciemność, czarny obraz niczego?
ja widzę przebiegających przez moje życie ludzi, czasem zupełnie nieznanych ludzi, a czasem osoby za którymi tęsknie. wyobrażam sobie różne rzeczy, które miały miejsce lub mogły mieć. rzeczy niewyobrażalne.
może masz umysł tak przygnieciony swoim ego, że nie jesteś w stanie po zamknięciu oczu, a nawet przy ich otwarciu dostrzec otaczającego świata. ludzi, którzy tak wiele by dali abyś był/a szczęśliwym człowiekiem. nie widzisz siebie, swoich wad. nie dostrzegasz codzienności, która sprawia, że dalej możesz robić nawet najbardziej błahe, niezauważalne przez nikogo, a zwłaszcza ciebie rzeczy.
codziennego uśmiechu
przymrużenia oczu
przeczesania niesfornych poplątanych kosmyków włosów
drżenia ramion
gęsiej skórki
rzęsy na policzku
złamanego paznokcia, odpryśnięcia lakieru
przekrzywionej koszuli











wyobraź sobie niewyobrażalne
wyobraź sobie SIEBIE, swoje życie

Obserwatorzy