słowa. kiedyś było ich między nami tak niewiele. teraz już prawie ich nam zabrakło. słyszę jedynie od czasu do czasu jakieś "cześć" rzucone od niechcenia albo jakieś "zrób to, tego nie, możesz, musisz, przepraszam".
słowa ranią bardziej niż czyny, zapamiętaj bo kiedyś może się okazać, że jest za późno na twoje przepraszam i moje proszę.











'milczeliśmy przez całą rozmowę. nawet gdy wypuszczaliśmy
z ust strzępki słów, milczeliśmy. milczenie R. jest gładkie
jak jego skóra. jest naturalne, niewinne.
moje jest bardziej ponure, dochodzi z głębi brzucha,
wciąga mnie, zapadam się w nim i ginę tam bezpowrotnie.'


'never let me go'

strzelają do nas jak do wron, tyle, że z ostrej broni ze wszystkich stron.

twoje niedomknięte powieki powiedziały mi tak niewiele, a zieleń oczu nie dodawała odwagi, widziałam w nich jedynie odrobinę nadziei. pozwoliła mi ona zanurzyć się w tobie do granic możliwości.wiesz, zakorzeniamy się w sobie. to niedobrze, nie najlepiej. ciężko jest sobie opuścić, jestem za słaba, sama tego nie zrobię, potrzebuję pomocy. rezygnuję. rezygnujesz?

z przydrożnych myśli wygrzebałam jedyną, najważniejszą, która pomaga mi uporać się z lękami i wspomnieniami. to był RACZEJ dobry wybór.
nie pamiętam, staram się zapomnieć.
myślałam, że znam siebie lepiej, teraz nawet nie wiem do kogo należę, od kogo zależę.

jeszcze o czymś nie wiesz i jeszcze ci tego nie powiem.
jest jeszcze za wcześnie i jeszcze NIGDY nie będzie 'za późno'
jest jeszcze za dobrze żeby mogło być najgorzej.
jest jeszcze źle żeby mogło być najlepiej.












I brzoskwiniowy mus z Twych słów mnie wypełnia

'Czasem robił tak: wkładał palec w mur i grzebał w jego
ciepłym, zetlałym wnętrzu. Kamień ustępował pod opuszką palca,
kruszył się, cofał przed dotknięciem. Zostawała dziura, która nie mogła się już zrosnąć'


























Obserwatorzy