Wypalam się, wygasam, wyłączam się, odchodzę. Tracę resztkę siebie. Nie tak miało wyglądać szczęście. Zamykam myśli kłębiące się w mojej głowie, niedoskonałe myśli. Krzyczę, przeklinam i krzyczę. Chyba oszalałam. Emocje wydobywające się z moich ust wraz z słowami są nie do zniesienia. Jestem okrutna, ale nie potrafię już tego kontrolować ani zatrzymać. Zaczęło się. Ciebie nie ma i mnie też już nie ma. Zamykam się na przeszłość. Nie chce pamiętać tego czerwca, tych pocałunków, słów, dotyków, spojrzeń, spacerów, nocy i Ciebie.
fajny blog ;) zapraszam do mnie ! obserwuję.
OdpowiedzUsuń