Wybuchł we mnie ten cholerny wulkan.
Rozżarzone języki czerwonej lawy przeżerają moją skórę czyniąc mnie niedotykalną. Połóż dłonie na moim ciele. Zobaczysz na swoich opuszkach palców okropne bąble wypełnione solą fizjologiczną. I wierz mi, nie popełnisz drugi raz tego samego błędu. Chyba że się uodpornisz albo dasz tyle nienawiści żebym mogła ugasić ten wulkan i poczuć namiastkę lodowatego cierpienia, pozwól zgasić we mnie wulkan uczuć.
A może niebawem spadnie deszcz, może zamienię się w popiół i ulotnie z wiatrem. Będę smagać ciała przechodniów, zaglądać w miejsca, o których wcześniej nie miałam pojęcia. Będę delikatna i stanę się upragnioną namiętnością, która wybucha w łóżku pieprzących się kochanków. I będę siać rozpustę i zniszczenie i będę się śmiać z beznadziei ludzkiego istnienia...

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz