Umarłam 1 673 raz.
Wystarczyło 80 sekund z Tobą, żeby moje życie definitywnie się zakończyło.
A ja zbyt szybko poddałam się, uległam. Znowu popełniłam błąd.
Nie powinnam sobie komplikować życia Tobą.
Odpuszczam.
Ponownie...
-Excuse me miss but can I get you out your panties?
-Nie mam nic przeciwko.

 Czasem brakuje mi tych czasów, kiedy miałam piętnaście lat i minus tysiąc problemów na głowie. Kiedy martwiłam się jedynie o to w co ubiorę się następnego dnia, kiedy myślałam, że pocałunek z nieznajomym chłopcem będzie moim największym grzechem.
Pamiętam czasy kiedy najbardziej denerwującą dla mnie rzeczą był przyklejający się kosmyk włosów do posmarowanych błyszczykiem ust.
Kiedyś po prostu umiałam się zakochać od razu, nie zastanawiając się nad tym czy przypadkiem ON nie chce mnie tylko przelecieć. Nie uważałam chłopców jako obiekt pożadania i nie przyglądałam się obsesyjnie na ich tyłki.
Teraz jestem inna, gorsza.
Boje się siebie.




CHCIAŁABYM PRZEŻYĆ ŻYCIE JESZCZE RAZ.
CHCIAŁABYM MIEĆ PONOWNIE TE 15NAŚCIE LAT.

Wybuchł we mnie ten cholerny wulkan.
Rozżarzone języki czerwonej lawy przeżerają moją skórę czyniąc mnie niedotykalną. Połóż dłonie na moim ciele. Zobaczysz na swoich opuszkach palców okropne bąble wypełnione solą fizjologiczną. I wierz mi, nie popełnisz drugi raz tego samego błędu. Chyba że się uodpornisz albo dasz tyle nienawiści żebym mogła ugasić ten wulkan i poczuć namiastkę lodowatego cierpienia, pozwól zgasić we mnie wulkan uczuć.
A może niebawem spadnie deszcz, może zamienię się w popiół i ulotnie z wiatrem. Będę smagać ciała przechodniów, zaglądać w miejsca, o których wcześniej nie miałam pojęcia. Będę delikatna i stanę się upragnioną namiętnością, która wybucha w łóżku pieprzących się kochanków. I będę siać rozpustę i zniszczenie i będę się śmiać z beznadziei ludzkiego istnienia...
Dokąd tak biegniesz dziewczyno.  Życie nie kazało ci spierdalać przewracając się co chwila na nierównej drodze, zdzierając kolana na ostrych kamieniach. Życie powiedziało jedynie "nie oglądaj się za siebie".
Bo wystarczy jedna pieprzona sekunda żeby wspomnienia wróciły. Jednen pieprzony moment, który sprawia, że nie umiesz sprostać wymaganiom życia, że poniosłaś kolejną klęskę, że zamiast nagrody dostajesz kolejnego kopniaka w tyłek.
I cholera uciekasz zamiast walczyć z przeszłością. I nie zdajesz sobie sprawy w jakiej beznadziejnej sytuacji się znajdujesz. Jaka żałosna jesteś spierdalając przed rzeczywistością.



Obudź się, otwórz w końcu oczy.
Kiedy ktoś opowiada mi o miłości mam ochotę buchnąć mu w twarz śmiechem i powiedzieć: " Co ty kurwa możesz o tym wiedzieć. Myślisz, że zawsze jest tak cudownie jak teraz. Nie wiesz jeszcze co może stać się z człowiekiem, któremu wyrwano kawał serca. Przyjdź do mnie dopiero jak poczujesz jej gorycz, jak twój świat legnie w gruzach, jak będziesz miała wrażenie, że zrzucono cie z najwyższej góry, a twoje ciało przestało być całością."
Ja to wszystko przeżyłam. Po jakimś jednak czasie przechodzi, ale nie jesteś już tym samym człowiekiem co przedtem. Osobiście bardzo się zmieniłam. Jestem cyniczna i nieufna, straciłam pewność siebie, a przede wszystkim nienawidzę się za to, że nie potrafię, nie umiem, nie chcę już miłości.




to bring me back to life...
Generalnie nie umiem powiedzieć sobie "weź się w garść", nie umiem nie pamiętać o przeszłości, nie żyć nią. Nie umiem brać pod uwagę tego co jest  akurat w danej sekundzie, minucie czy godzinie. Ta myślą napawa mnie wstrętem, drapie mnie od środka i przeżera wszystkie narządy. Zwłaszcza serce. Nienawiść i zło jakie zrodziły się we mnie przytłaczają wszelkie pozytywne emocje. Nie umiem cieszyć się szczęściem innych, nie obchodzą mnie ich problemy i uczucia. Jestem zapatrzoną w siebie egoistką i boli mnie myśl, że nie jestem perfekcyjna, a przynajmniej to, że nie jestem tym kim chciałabym być.



Jestem zepsuta, zepsuta do granic możliwości. Terroryzuje moim wewnętrznym złem każdego z kim przebywam.

Obserwatorzy