wodzisz za mną wzrokiem kiedy wstaję, zaplam lampkę i stoję przed lustrem zdejmując te cholerne szkła kontaktowe, przez które musiałam opuścić nasze ciepłe łóżko posłane pościelą z Ikei w czerwone paćki.
lubię kiedy mi się przyglądasz, mam wtedy wrażenie, że robisz to, ponieważ boisz się, że mogłabym ci uciec, że nocą może mnie porwać ktoś zupełnie inny niż ty, może nawet ktoś lepszy niż ty.
udaję, że nie zauważam tego twojego strachu, tego twojego niepatrzenia i przebudzenia, ponieważ wiem, że gdybyś znów zapytał czy ci nie ucieknę nie wiedziałabym co odpowiedzieć.
wiem, chyba jednak trochę brakowałoby mi tej naszej ciepłej pościeli i Ikei, twojego oddechu i zapachu malinowo-miętowego kremu do rąk. nie wiem czy brakowałoby mi ciebie, wiem jednak, że gdybym ci o tym powiedziała, byłbyś zły i myślałbyś o tych innych dziewczynach, które nie budziłyby ciebie w nocy, wiedząc, że rano i tak musisz wcześnie wstać i zrobić jajecznice.
'bo chociaż wolisz zasypiać odwrócony do mnie tyłem,
to i tak budzę się na Twoim ramieniu.'

















Brak komentarzy:
Prześlij komentarz