niech ci się śni.

sny mają w sobie coś z rzeczywistości. mają ciebie. nie jesteś chyba postacią fikcyjną mimo, że jesteś tak nadzwyczajnie idealny.
bez ciebie to nie to samo, bez ciebie nawet sny nie mają najmniejszego sensu.
zaczekaj chwilę. a co jeśli? co jeśli mam wszystko czego chcę, a ty ciągle mi się śnisz? czyżbyś nie był tym za kogo cię uważam? czy ludzie wokół mnie nie są prawdziwi? już nawet nie wiem co jest jawą a snem. upadłam, widziałeś jak upadłam? to nie był sen?
co jeszcze widziałeś, co jeszcze zrobiłam nie wiedząc, że nie śnie?
jestem sama. nie odbieraj mi jeszcze więcej i tak za dużo mnie masz. nie obieraj mi snów, tylko to pomaga mi wspominać, patrzeć i zmieniać. zaopiekuj się mną.
czy czasami ci się przyśnie?zarezerwuj dla mnie noc. tylko spij i śnij. myślę o tobie.
przecież w snach wszystko jest takie proste, wszystko jest łatwiejsze.













nie zamykaj oczu, kiedyś mogłabym ci uciec.

drżenie rąk, stukot serca. nic o tobie nie wiem.
szybki oddech, ciepła skóra. nic o mnie nie wiesz.
tak będzie najlepiej. anonimowe zauroczenie.
pf. definitywny koniec.
never again. i think that you are too good for me.
give me something, something from you I had never got.
give me more. give me everything.












killing me softly

niekiedy budzę się w nocy bo przypominam sobie, ze nie nasmarowałam rąk kremem albo zapomniałam odkleić od oczu znoszonych już soczewek. ty budzisz się razem za mną, jakbyś coś przeczuwał.
wodzisz za mną wzrokiem kiedy wstaję, zaplam lampkę i stoję przed lustrem zdejmując te cholerne szkła kontaktowe, przez które musiałam opuścić nasze ciepłe łóżko posłane pościelą z Ikei w czerwone paćki.
lubię kiedy mi się przyglądasz, mam wtedy wrażenie, że robisz to, ponieważ boisz się, że mogłabym ci uciec, że nocą może mnie porwać ktoś zupełnie inny niż ty, może nawet ktoś lepszy niż ty.
udaję, że nie zauważam tego twojego strachu, tego twojego niepatrzenia i przebudzenia, ponieważ wiem, że gdybyś znów zapytał czy ci nie ucieknę nie wiedziałabym co odpowiedzieć.
wiem, chyba jednak trochę brakowałoby mi tej naszej ciepłej pościeli i Ikei, twojego oddechu i zapachu malinowo-miętowego kremu do rąk. nie wiem czy brakowałoby mi ciebie, wiem jednak, że gdybym ci o tym powiedziała, byłbyś zły i myślałbyś o tych innych dziewczynach, które nie budziłyby ciebie w nocy, wiedząc, że rano i tak musisz wcześnie wstać i zrobić jajecznice.





















'bo chociaż wolisz zasypiać odwrócony do mnie tyłem,
 to i tak budzę się na Twoim ramieniu.'

I have to go.

serce mi bije w rytm twojego oddechu. jedno słowo i na chwilę przygasam, zamieram, nie wiem co ze sobą zrobić, chyba przegrałam, straciłam rytm serca, straciłam ciebie.
powieka mi drży od zapachu twojej skóry, a oczy mi łzawią od koloru twoich kręconych włosów.
nie wiem co powiedzieć, najlepiej byłoby gdybym utopiła się w twoich oczach, choć taka śmierć najbardziej mnie przeraża. boję się śmierci, boję się miłości. to taki ciąg przyczynowo skutkowy, na początku kochasz, a później umierasz, jedno nie wyklucza drugiego, wręcz przeciwnie, wszystko ma swoją przyczynę, swoje powiązania i wspólne znaczenia. puste, a jednak zrozumiałe, wiedziałeś o co mi chodzi, kiedy nie chcąc usłyszeć od ciebie zbyt dużo, odłożyłam słuchawkę, odłożyłam słowa na później. nie pozwolę ci zbyt dużo powiedzieć, za bardzo się przyzwyczaić. czekam na ciebie, na to co zrobisz, ktoś w końcu musi coś zrobić. ja jestem zbyt dumna, zbyt ufna. nie pamiętajmy o tym, o czym mieliśmy pamiętać, nie czekajmy na to, na co czekać mieliśmy, nie mówmy o tym, o czym powiedzieć zamierzaliśmy.




'Marta mówiła, że włos, który rośnie, zbiera myśli człowieka.
Kumuluje je w sobie w postaci bliżej nie określonych cząsteczek.
Jeżeli więc chce się o czymś zapomnieć, zmienić, zacząć od początku,
trzeba obciąć włosy i zakopać w ziemi''
 













 

Obserwatorzy