Przyjdź do mnie, weź ze sobą paczkę moich ulubionych papierosów, usiądź obok mnie na łóżku i powiedź mi coś o czym jeszcze nie wiem, o czym nie wie nikt.
Powiedź mi coś czego jeszcze nikt mi nie powiedział.
Jeśli dostane to na co czekałam to...
Tylko rozbierz się, połóż na łóżku, czekaj, czekaj, czekaj na mnie, za chwilę wrócę, wrócę za wieczność. Ale nie przestawaj czekać mimo wszystko bo twoje ubranie tak ślicznie wygląda na mojej podłodze, a twoje ciało idealnie dopasowało się do mojej pościeli.








Przecież wiesz jak jest, nie powinieneś...

...oddychać mną, twój pies niech nie wyszczekuje mojego imienia, niech z twojej szafy znikną moje podkoszulki, niech twoje pościel przestanie pachnieć moją skórą.
Pozbieraj spod łóżka wszystkie moje staniki i majtki, wynieś z łazienki mój miodowy szampon do włosów i szczoteczkę do zębów.
Stłucz natychmiast mój ulubiony kubek do kawy i wyrzuć w końcu niedopałki moich papierosów z popielniczki.
Oddaj wszystko co moje, oddaj mi wszystkie płyty Happysadu, spal wszystkie moje zdjęcia, zmaż z twojej ulubionej koszuli moją szminkę.
Niech z twojej głowy znikną myśli o mnie, niech z twojej twarzy znikną moje pocałunki, niech twoje źrenice wymażą mój obraz, niech twoje ramiona nie układają się do objęcia mnie, niech twoje dłonie zapomną o kształtach mojego ciała.
Oddaj mi..., oddaj wszystko co zabrałeś.








Mam swoją własną UTOPIE, mam ją w sobie, przeżuwam ją i trawie. Boje się ciebie w mojej UTOPII, boję się, że do niej trafisz, nawet przez przypadek lub korzystając z mapy, którą nieumyślnie zostawiłam na twoim stoliku do kawy, uciekając prędko przed twoim wzrokiem.

Boję się, że zobaczysz ich. Wypchanych sianem i pływających w formalinie. Zobaczysz ich członki, zobaczysz brzuchy z których wyrastają dłonie, stopy i uszy. Usłyszysz jak w ich ustach pluszczą niezrozumiałe słowa, jak ich powieki mlaskają przy każdym mrugnięciu. Zobaczysz ich poćwiartowane ciała, ociekające krwią szmaty. Gałki oczne pływające w ich własnych fekaliach i wijące się po podłodze języki, nadgryzione palce z obgryzionymi ze strachu paznokciami. Zobaczysz cień, który wydaje wyroki, który włada moją UTOPIĄ.
Zobaczysz znak 'nie oglądaj się za siebie', nawet jeśli będzie cię kusił to nie rób tego.
Błagam nie odwracaj się, bo za tobą będę ja. Pokryta siniakami, brodząca w własnej krwi. Nie patrz w moje oczy, są opętane, zdziczałe. Nie próbuj mnie pocałować, z moich warg wydobywają się larwy, płody zwierząt, które nadżerają gnijące ciała. Nie gładź moich włosów, są ruchome, są mackami ośmiornicy. Nie dotykaj mojego ciała, jest moje, jest moją UTOPIĄ, boję się ciebie w mojej UTOPII, ale lubię strach, lubię się bać.
PRZYJDŹ.







To koniec, patrze szeroko otwartymi ustami jak ogromny ptak rozszarpuje szponami mój świat, czuję nadchodzącą burzę, powietrze jest za bardzo elektryczne, naładowane dodatnie namiętnością. Drobny deszcz zmywa mi makijaż, zanosi się na sen, a ja patrze na ciebie, szyderczy uśmiech pojawia się na twojej twarzy. Jesteś w błędzie. Myślisz, że zrobiłeś mi krzywdę, a tak naprawdę to ty będziesz cierpiał, jeszcze nie wiesz do czego jestem zdolna. Nie mam litości, zrobię ci z życia piekło.
Jestem diabłem, jestem wampirem, wysysam z ludzi całe szczęście, wyrywam dno z ich pudełek z napisem ŻYCIE.
Oddycham ludźmi, miłością i pożądaniem.
Lubię jak jesteś niegrzeczny, lubię się śmiać kiedy wyglądasz tak żałośnie oddychając szybko, wplątany twarzą w moje włosy, muskający oddechem moją szyję.
Czy myślisz, że jesteś najlepszy, że jesteś jedyny, niezastąpiony.?
Tak bardzo się mylisz, każdy ma o sobie takie zdanie.
A ona, ona też jest skończona. Zostawiłam na jej sercu ślady moich kłów, nie uwolni się już od wspomnień mimo, że jest już nikim.
Ludzie są tacy nieświadomi, nie zdają sobie sprawy z całego zła, nie wiedzą, że zadają się z niewłaściwymi osobami, które przez pewien czas są, następnie ranią i zostawiają na pastwę losu.
Jestem tym o kim śnisz w najgorszych koszmarach, umiem zrobić z życia piekło i nie zawaham się namieszać też w twoim żałosnym, gnijącym świecie.
Tak, załóż maskę uśmiechu, schowaj się pod płaszcz szczęścia i udawaj, że nic się nie dzieję, że twoje życie dzięki mnie nie uległo zmianie, że dalej jest tak cudownie i kolorowo jak kiedyś, że już zapomniałeś/aś kim jestem i co potrafię.
Ja nie zapomniałam, tylko na chwilę mój wulkan postanowił się uspokoić.
Postanowiłam uśpić twoją czujność, ale nadal pamiętam.








Że nie dałeś mi szczęśca, pierścionka ani psa..

Kiedyś nie wyobrażałam sobie życia bez ciebie, teraz nie wyobrażam sobie życia z tobą.

Otaczam się zapachami, otaczam się obcą skórą.
Mężczyzny? Nie, nie mężczyzny, ale mężczyzn.
Nie byłeś jedyny, nie jesteś jedyny na świecie. Mimo twojego egoistycznego podejścia do ludzi, mimo całej twej miłości do siebie samego, miłości, która zmydliła ci oczy, której zabrakło dla mnie, zabraknie dla kogoś innego.
Przyjaźń?
O nie, przyjaźń jest dla mnie czymś więcej niż miłość, więc nie licz na to, że dam ci dużo więcej niż poprzednio, dostałeś wystarczającą ilość mnie.
Mam tak dużo do powiedzenia i tak mało czasu, więc nie każ mi się tłumaczyć, to bezsensu.
Powiem ci jedynie, że nadal uwielbiam twój uśmiech, uwielbiam jak się śmiejesz, jak śmieją się twoje niebieskie oczy. Daj ten uśmiech komuś innemu, ja go nie chce.. Chociaż nie, zostaw go przy mnie, uwielbiam jak się uśmiechasz, więc rób to tylko dla mnie..









Otulam twoją twarz potokiem słów i emocji.
Ubieram twoje ciało w gesty, w mój dotyk, w moje ciało.
Chce ciebie i ciebie zdobędę.
Wpisuję w twoje oczy moją twarz, rysy mojej twarzy.
Wdmuchuje w usta szepty, zapach i smak.
Chce cię.
Chce na ciebie patrzeć, chce cię smakować, czuć, pieprzyć i zostawić.
Bądź na miesiąc, na dzień, na chwilę, ale bądź.
Potrzebuje tego jak nigdy.




Obserwatorzy