To koniec, patrze szeroko otwartymi ustami jak ogromny ptak rozszarpuje szponami mój świat, czuję nadchodzącą burzę, powietrze jest za bardzo elektryczne, naładowane dodatnie namiętnością. Drobny deszcz zmywa mi makijaż, zanosi się na sen, a ja patrze na ciebie, szyderczy uśmiech pojawia się na twojej twarzy. Jesteś w błędzie. Myślisz, że zrobiłeś mi krzywdę, a tak naprawdę to ty będziesz cierpiał, jeszcze nie wiesz do czego jestem zdolna. Nie mam litości, zrobię ci z życia piekło.
Jestem diabłem, jestem wampirem, wysysam z ludzi całe szczęście, wyrywam dno z ich pudełek z napisem ŻYCIE.
Oddycham ludźmi, miłością i pożądaniem.
Lubię jak jesteś niegrzeczny, lubię się śmiać kiedy wyglądasz tak żałośnie oddychając szybko, wplątany twarzą w moje włosy, muskający oddechem moją szyję.
Czy myślisz, że jesteś najlepszy, że jesteś jedyny, niezastąpiony.?
Tak bardzo się mylisz, każdy ma o sobie takie zdanie.
A ona, ona też jest skończona. Zostawiłam na jej sercu ślady moich kłów, nie uwolni się już od wspomnień mimo, że jest już nikim.
Ludzie są tacy nieświadomi, nie zdają sobie sprawy z całego zła, nie wiedzą, że zadają się z niewłaściwymi osobami, które przez pewien czas są, następnie ranią i zostawiają na pastwę losu.
Jestem tym o kim śnisz w najgorszych koszmarach, umiem zrobić z życia piekło i nie zawaham się namieszać też w twoim żałosnym, gnijącym świecie.
Tak, załóż maskę uśmiechu, schowaj się pod płaszcz szczęścia i udawaj, że nic się nie dzieję, że twoje życie dzięki mnie nie uległo zmianie, że dalej jest tak cudownie i kolorowo jak kiedyś, że już zapomniałeś/aś kim jestem i co potrafię.
Ja nie zapomniałam, tylko na chwilę mój wulkan postanowił się uspokoić.
Postanowiłam uśpić twoją czujność, ale nadal pamiętam.