Tkwie pomiędzy czymś czego tak na prawdę chcę, a tą cholerną rzeczywistością, która uniemożliwia mi bycie sobą. Czekam na przełomowy moment w moim żałosnym życiu kiedy to będę mogła spojrzeć w lustro nie udając kogoś kim nie jestem, kiedy będę mogła powiedzieś sobie, że jestem szczęśliwa. Nie mów mi, że jutro będzie lepiej, nie mów, nie wiesz co może się wydarzyć. Nie mów mi też, że jestem bezduszna, bo nie jestem, po prostu chcę być realistką. Chce nauczyć się przyzwyczajać. Do życia, do ludzi, do bólu. Pozwól mi przezwyciężyć strach, obawe przed tym, że wszystko można tak łatwo rozpieprzyć.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz