LOVE!

wieczorem twoje oczy robią się przerażająco ciemne, jak bezgwiezdne, nocne niebo. rano są zielone jak wiosenna trawa o poranku, zasnuta jeszcze senną mgłą z rosą w kącikach i na rzęsach.
twoje usta uśmiechają się praktycznie o każdej porze dnia. wieczorem twój uśmiech jest lubieżny i zachęcający, rano rozmarzony, pytający.
wieczorem pachniesz sobą, perfumami i pragnieniem. rano głównie pościelą, trochę mną i odrobinką zapomnienia, zakochania.
twoje ciało jak zwykle napięte, wieczorem i o poranku rozluźnia się pod wpływem mojego dotyku. twoja skóra jest taka miękka i ciepła.
kiedy wieczorem kładziesz się do mojego łóżka i kiedy budzisz się na nim rano wiem, że jesteś cały mój.
i niech tak zostanie.


jest mi tak niewiarygodnie dobrze, kiedy ukradkiem dotykam twojej twarzy i przyglądam się jej. czuję się wtedy taka obłudna, taka bliska tobie i mam wrażenie, że przebijam się przez taflę twoich tajemnic, myślę sobie, że obnażam wtedy twoją duszę i chyba lekko się zawstydzam, moją wiedzą, tym czego się dowiaduję. chowam się w sobie i ukrywam. a kiedy znów zdaje sobie sprawę, że mam okazję do obserwowania cię, po raz kolejny robię to bardzo perfidnie, po chwili nawet mam wrażenie, że się tobą staję, że czuję twoje ubranie na moim ciele, miękkość włosów pod palcami i słodycz herbaty, którą niedawno popijałeś. spijam z kącików twoich ust ślinę i mrugam twoimi oczami. zresztą uwielbiam spoglądać w twoje zielone oczy, kiedy zamyślony patrzysz gdzieś daleko przed siebie oglądając i odgadując swoje myśli. jestem tobą i jest mi tak niewiarygodnie dobrze.







wybacz mi.

na zewnątrz nudna, brzydka, rozczochrana, rozdeptana, pokrwawiona, brudna.
wewnątrz rozsypuję się na kawałki. rozrywa mnie od środka, ból, złość, smutek, pragnienie.. pragnienie czego? do czego jestem zdolna? i coś jeszcze o czym trudno jest mi mówić, o czym powiedzieć nie umiem, po prostu nie potrafię się do niczego przyznać.
stoję pomiędzy sercem a rozumem.
z jednej strony jesteś ty, a z drugiej?. i jest dobrze, jest dobrze póki ktoś nie powie mi, że muszę wybierać pomiędzy jednym a drugim. bo kiedyś będę musiała prawda? kiedyś w swoim życiu każdy człowiek musi dokonać wyboru. a może będzie to wybór czegoś innego, może nie będzie aż tak źle.
CZAS pokaże.


sto tysięcy dni nieskończonego szczęścia?

nic nie jest takie jak być powinno, jak wcześniej wydawało się, że będzie. osoby, na których nam zależy potrafią ranić niewyobrażalnie, zwłaszcza słowami, zwłaszcza ty. robisz to idealne, najczęściej jednak nie zdając sobie z tego sprawy.

możesz mnie mieć, wiec mnie weź.

ściana podłoga łóżko
samochód pokój plac zabaw.
wszystko jest dla nas, wszystko dla ciebie i dla mnie, rozpuszczamy się w ekstazie i kochaniu, i zakochaniu, pokochaniu, rozkochaniu, kochanie.
oczy usta brzuch
włosy pośladki kolana.
cisza, cisza, cicho, nic nie mów, nic już nie ma, jest za dobrze, jest za miękko, bezcieleśnie, niebotycznie, nieziemsko, po prostu JEST.
i wybuchamy, jak fajerwerki w stary-nowy wspólnie spędzony rok.
















szczęśliwego wspólnego roku nam życzę!







Obserwatorzy